Świat zna wiele zespołów, od zespołów pieśni i tańca po zespół niespokojnych nóg. W Beskidach pędzi jednak drużyna jedyna w swoim rodzaju, to Zespół BIMBRU.
Ci ludzie nie dają sobie dmuchać w kaszę. Nie obce im pionowe skalne ściany i połamane rowerowe ramy. Mają bardzo niespokojne nogi, kochają pieśni oraz tańce.
Skromy chłopak z Cieszyna z wielkimi osiągnięciami. W 2014 roku zadebiutował podczas Mistrzostw Europy w Wiśle. Jak na zawodnika z rodowodem DH, zaskakująco chętnie wyjeżdża na Magurkę i cieszą go zjazdy ulubioną Czarownicą. Sebastian, poza owocnymi startami, współtworzył w swojej karierze zawody downhillowe, również te rozgrywane w środku miasta.
Na co dzień jest operatorem koparki i buduje dla was najlepsze w Polsce ścieżki rowerowe oraz bike parki.
Pogromca korzeni sprzętem ciężkim i lekkim. Korzenie zresztą ma iście olimpijskie, a w Wilkowicach skąd pochodzi, przy rodzinnym stole spotyka się chyba więcej Olimpijczyków niż w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Zamiast skoków na nartach wybrał jednak skakanie po lesie na rowerze.
Krzysiek to jeden z najlepszych budowniczych tras rowerowych w Polsce. Jako jeden z kilku diggerów w kraju posiada międzynarodowe uprawnienia nadawane przez IMBA. Więcej na jego temat przeczytacie wkrótce w naszej Kronice.
Pół człowiek – pół serwis rowerowy. Wychowany praktycznie w lesie pod Kozią Górą. Żelazna łyda Łukasza pozwala mu na solidne wycieczki w odludne zakątki Beskidów. Bez wątpienia jeden z najlepszych serwisantów rowerowych na Podbeskidziu.
Zaczynał 10 lat temu od restaurowania starych rowerów żeby uzbierać na własny jednoślad. Zna odpowiedź na najtrudniejsze zagadnienia serwisowe. Hobbystycznie lubi się pościgać także w dół. Jak się przewraca, to raz a dobrze.
Można by napisać – Czort, jaki jest, każdy widzi, ale niewielu go widziało na własne oczy i wróciło na rowerze cało do domu.
Mówiąc jednak serio, ma on raczej łagodne usposobienie. Nocami wychodzi doglądać ścieżek rowerowych, zabierając z tras luźne kamienie, patyki czy zgubione zębatki. Mieszkańcy zawarli z nim umowę i odkąd przynoszą mu w darach sernik oraz kubek ciepłego mleka do opon, stan pobliskich ścieżek znacząco się poprawił. Podobno jest starszy niż same Beskidy, w naszym zespole też jeździ zresztą od zawsze.
*Dzięki temu dobrze się orientują co w lesie piszczy.